Plan na biznes

Projektowanie i wdrażania pomysłów biznesowych – cz. 1

Bez kategorii

Największą frajdę sprawia mi przygotowanie biznesu. Lubię pomagać ludziom i wiedza, że świadomość, że oto właśnie przede mną narzędzie, które pomoże kolejnym ludziom napawa mnie radością.
Daleko nie zawsze jednak mój pomysł na pomoc jest tym, czego oczekują moi przyszli klienci. Tak możemy rozpoznać te nieudane biznesy. Najczęściej nie były to złe pomysły, ale nie do końca dostosowane do rzeczywistości. Zacznijmy po kolei:

Pomysł

Pomysły na biznes pojawiają się przy rozwiązywaniu cudzych problemów. Polacy pod tym względem bardzo pomagają swoją naturą, – lubimy narzekać i robimy to perfekcyjnie. Same narzekania łatwo wychwycić, a ich wylewność pozwala zrobić dokładną analizę problemu. Zatem szukamy problemu, który ktoś ma. Np.:

– Męczą mnie urzędy skarbowe, mimo że jestem ok – przyszły klient,

– Poproś, by Cię już nie męczyli – przejdź się do nich, pogadaj – ja, albo

– To może zmień urząd skarbowy, na mniej męczący – ja;

Zazwyczaj pomysł na biznes nie pada w pierwszej iteracji, ponieważ było by to „za proste”. Ale już przy drugim pytaniu…

– Chętnie bym zmienił, ale to musiałbym się przeprowadzić – wiesz ile z tym zachodu? – przyszły klient

– A to nie wystarczy wynająć firmę przeprowadzkową? – ja (tu już pojawia się pomysł na biznes związany z fizycznym przenoszeniem firm)

– A jeśli byś tak przerejestrował firmę na adres Warszawski? – ja (proszę bardzo, to już pomysł na obsługę prawną i formalne przenoszenie firm, biuro wirtualne).

Druga iteracja daje już jakiś pomysł na dalsze działania. Jak wiecie – wybrałem tą drugą opcję dla siebie. Pomysłów może być jednak multum: można zatrudnić rewidenta, który będzie do skarbówki składał co kwartał sprawozdanie z działania naszej firmy, można poszukać obszaru, dla którego cały czas jesteśmy na świeczniku i może zrezygnować z tej działki biznesu, można przygotować dokładną procedurę obsługi urzędników, by współpraca była dla nich na tyle uciążliwa, ale zgodna ze wszystkimi normami, że sami nie będą chcieli przychodzić (niewygodne krzesła, paskudna kawa, raz za gorąco, a raz z zimno w pomieszczeniu etc.)

Czy to jest dla mnie?

Mamy tysiąc pomysłów, jak pomóc naszemu pierwszemu klientowi. Warto się zastanowić, czy będzie mnie to w jakiś sposób jarało? Czy będę wstawał z myślą, że chcę to robić? Cokolwiek by to nie było. Czasem w mądrych książkach piszą o „misji” i muszę przyznać, że jest w tym sporo racji. Misja jest obszarem (tylko Twoim wewnętrznym), który będzie Cię motywował do rozwijania biznesu. Może to być zarabiania pieniędzy – marketingowo może nie brzmi najlepiej, ale nie o marketing nam teraz chodzi – wtedy w każdym kolejnym kliencie widzisz tłuściutki portfel, który pragnie podzielić się z Tobą swoją zawartością i wiesz, że musisz rano wstać, by mu na to pozwolić. Misja też może być „odjechana”: chcę by ludzie w końcu zobaczyli, że memy typu: „Piąteczek, piątunio” są szkodliwe i stworzę takie miejsce pracy, gdzie ludzie będą wpadali z przyjemnością, – jeśli pozwoli Ci to rano wstawać i dawać z siebie 130% – to jest to!

Czy da się z tego utrzymać?

Ostatnio bardzo prostą weryfikację planu zaproponował mi Kamil, gdy dzieliłem się z nim pomysłem na bibliotekę audiobooków: „Żeby to miało jakikolwiek sens – musisz mieć z tego ok. 100k rocznie, zatem w kosztach będziesz miał ze 300k. Abonament roczny w bibliotece, – powiedzmy 100 pln, zatem potrzebujesz zdobyć 3 000 klientów.” Właściwie tyle – proste pytanie: „Czy w tej chwili masz realny plan jak zdobyć 3000 rzeczywistych klientów?” Chwilowo odłożyłem ten pomysł na półkę 😉

Jak dokładnie zamierzasz działać?

Tu całkiem fajnym narzędziem na burzę mózgów jest Business Model Canvas (https://canvanizer.com/new/business-model-canvas). Pozwala ono odpowiedzieć na jedno z kluczowych pytań, które często zadaje mój kolega Arek: „Gdzie jest kasa?”. Zadziwiające, jak wiele startupów nie ma odpowiedzi na to pytanie. Całkiem ciekawie o tym opowiada też David z 37signals (https://www.youtube.com/watch?v=0CDXJ6bMkMY). Wróćmy jednak do modelu biznesowego. Wypełniając ten arkusz warto się upewnić, że mamy wypełnione wszystkie pola i w każdym mamy co najmniej 2 pozycje. Szczególnie to tyczy modelu zarabiania. Im więcej strumieni gotówki jesteście w stanie wygenerować,- tym lepiej dla Was. Np.: jedną z moich działalności jest najem mieszkań na pokoje, wynajmuje pokoje osobom z Ukrainy. Zatem model zarabiania jest prosty – płacą mi za pokój i już. Teoretycznie tak, praktycznie można to rozwinąć w kilka dodatkowych obszarów: to jest konkretna grupa ludzi, których problemy mogę rozwiązywać, – mogę im pomóc z meldunkiem (w tej chwili robię to nieodpłatnie, mam to jako „bonus” dla moich mieszkańców), mogę im pomóc w legalizacji pobytu – też ten wątek ruszyłem, ale po jakimś czasie wygasiłem (zbyt duże zaangażowanie czasowe), – to są dodatkowe strumienie gotówki, które można generować z projektu. Im więcej – tym lepiej, ponieważ część z nich na 100% odpadnie lub przekształci się w coś innego.