przyjaciele

Czy warto zatrudniać rodzinę lub przyjaciół?

Bez kategorii

Za każdym razem, kiedy potrzebujemy pomocy, pierwsza osoba, która przychodzi nam do głowy, to rodzina lub przyjaciel. Znamy te osoby. Wiemy jak reagują na różne sytuacje. Lubią nas i chętnie nam pomogą. Dlaczego, zatem, wszystkie firmy nie składają się z samych przyjaciół i rodziny?

Kompetencje

Podejście do zatrudniania powinno być takie same, jak przy obcych osobach. Kluczowe powinny być kompetencje. Jeśli zatrudniłbyś obcą osobę z takim kompetencjami – przyjaciela – tym bardziej. Przyjaźń nie powinna zastępować niezbędnego doświadczenia – robimy w ten sposób niedźwiedzią przysługę:
– my dostaniemy niekompetentnego współpracownika, od którego nie możemy za wiele oczekiwać. Mimo to głupio nam człowieka zwolnić
– członek rodziny/przyjaciel dostał pracę, której nie rozumie i nie chce wykonywać. Głupio mu od nas odejść, by podjąć się właściwej pracy.
Zatrudniam osoby, które poznałem gdzieś wcześniej, jednak staram się (nie zawsze to wychodzi), by zakres ich odpowiedzialności odpowiadał talentom.

Zaufanie i otoczenie

W zatrudnianiu rodziny i przyjaciół jest bardzo fajny element zaufania. Wiemy na co możemy liczyć, a co na 100% się nie uda. Z tą wiedzą można lepiej rozdzielić zadania. Nie oznacza to, że nie możemy zbudować zaufania z osobami obcymi.
Czasem też osoby z zewnątrz mogą być fajnymi nabytkami. Jeśli nasz współpracownik ma sprzedawać coś w swojej społeczności, to fajnie by była to osoba spoza naszego bezpośredniego kręgu znajomych – podwajamy wtedy zasięg sprzedaży.
Z dość dużą dozą ufności podchodzę do ludzi, z którymi robię biznes. Czasem ta współpraca nie idzie, albo zapłata się przeciąga – kontakt się urywa. W taki sposób na stałe pozbywam się ze swojego otoczenia nierzetelnych ludzi. To jest metoda kosztowna, jeśli chodzi o pieniądze… ale to tylko pieniądze.

Koszty i zapłata

To jest chyba najtrudniejszy moment w robieniu interesów z przyjaciółmi. Miałem ostatnio taką sytuację:
Od pół roku mam problem z elektryką w domu. Pytałem się kilku osób, co można by zrobić. Nawet udało mi się ściągnąć jednego elektryka z polecenia. Elektryk obejrzał, postukał i powiedział, że trzeba by wymienić tarczę rozdzielczą. Od tego momentu już nie było z człowiekiem kontaktu. Trochę się poddałem w temacie… Aż tu nagle… Robimy sobie spotkanie po latach z przyjaciółmi ze studiów i okazuje się, że mam człowieka, który chętnie zajrzy do naszej instalacji, a ja mu mogę zaufać. Cud! Umawiamy się, że wrócimy do tematu jakoś przy okazji. Następnego dnia po spotkaniu pada mi jedna faza w domu. Życie bez prądu jest całkiem uciążliwe, jakby ktoś nie wiedział. Dzwonię do przyjaciela – przyjeżdża, ogląda, stuka, puka – wstępnie naprawione. Umawiamy się, że za parę dni przyjedzie naprawić to na dobre.
Jak powiedział – tak zrobił, wszystko naprawione, – Artem zachwycony.
Pytam się o zapłatę – tylko macha ręką i mówi, że to pierdoła. Może i tak, nie znam się, ale wiem, że utrudniała mi życie przez dłuższy czas.
Jaka jest obecna sytuacja?
Przyjaciel zrobił super robotę, ale nie wziął za to wynagrodzenia. Ja czuję wdzięczność, ale też onieśmielenie, by ponownie poprosić o pomoc jeśli taka potrzeba zajdzie. W końcu nie chcę w ten sposób nadużywać naszej znajomości. Zatem jak następnym razem zepsuje mi się elektryka – zadzwonię do niego? Może tak, może nie… na pewno będzie mi głupio.

Do jakiej sytuacji zamierzam doprowadzić?

Chcę zapłacić człowiekowi i to tyle, by wiedział, że był to dla niego opłacalny interes. Korzystając z jego usług, nie robiłem tego dlatego, że go lubię, tylko dlatego, że wiem, że jest kompetentny. Tu się właśnie pojawia główna wartość takich interesów. Ufam – wiem, że mnie nie oszuka. Jestem pewien, że robotę wykona świetnie, a jeśli coś pójdzie nie tak – nie zamiecie tego pod dywan, tylko mi powie. Idealny partner w biznesie, prawda?

To ile się należy?

Należy się co najmniej tyle ile zapłaciłbym za to na rynku. Dlaczego „co najmniej”? Ponieważ tym razem dostaję usługę „z pewnego źródła”, a zatem odchodzi mi ew. ryzyko nienależytego wykonania itd. Tak bym to ocenił z punktu widzenia biznesowego.
Często trafiamy w pułapkę przyjaźni. Kumpel otwiera biznes – od razu lecimy do niego po zniżkę. Najczęściej ta osoba odpowiada: „oczywiście, chętnie”. W tej chwili potrzebuje klientów i jest gotów obniżyć stawki, by przyciągnąć Ciebie. Ale czy tak naprawdę pomagasz tej osobie w biznesie, każąc jej pracować za mniej, niż zapłaciła by jej dowolna inna osoba z ulicy? Co ciekawe, jak biznes już się rozwinie i kumpel nie może się opędzić od klientów, też oczekujemy pierwszeństwa w kolejce i zniżki, – bo przecież jesteśmy kumplami…
Dlatego warto na prośbę o zniżkę odpowiedzieć: „Hej, dzięki, że przyszedłeś. To może po znajomości zapłacił byś mi więcej, bo dopiero rozpoczynam ten biznes i potrzebuję pomocy?”. To zazwyczaj kończy dyskusję o zniżkach po znajomości, a czasem może doprowadzić do biznesowej rozmowy: „Zrobię Ci to za darmo, pod warunkiem, że przyprowadzisz mi 10 klientów w tym kwartale”.

A jeśli mnie nie stać?

Czasem bywa tak, że przyjaciel pomoże nam, ponieważ jesteśmy w potrzebie i nie stać nas na jego usługi. To już zupełnie inna bajka i czasem mi się zdarza ludziom pomagać za darmo. Nie oferuję tutaj wtedy żadnej zniżki, daję to za darmo i zastrzegam: „pomagam Ci, ale nie nazywajmy tego biznesem”.
Tak też rozumiem słowa Św. Mateusza:
„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!
A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!
Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!
Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!
Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.”
Zatem jeśli ktoś prosi mnie o rabat „bo się znamy”, a chcę tej osobie pomóc… interpretuję to, jakby chciał ze mną iść tysiąc kroków, zatem idę z nim dwa – daję usługę za darmo. Ale nie może on później powiedzieć, że ode mnie tą usługę kupił. Dałem mu ją w prezencie, a on się na to zgodził.

Co dalej?

Wyślę ten artykuł przyjacielowi i powrócę do tematu płatności. Pieniądze zostały wynalezione właśnie po to, by wymieniać się towarami i usługami.
Wam też polecam podrzucać ten artykuł bliskim, którym chcielibyście się odwdzięczyć za pomoc.